4 października 2017 – znów gwarno na antresoli
Dodane przez admin dnia 09.10.2017 12:09:42
Wspinam się powoli po schodach i już słyszę gwar i głosy pełne emocji. Trochę się obawiałam o frekwencję, ale odetchnęłam z ulgą. Dużo nas – pomyślałam z radością i przywitały mnie głosy ucieszonych na mój widok koleżanek. Jeszcze chwilę do 10.00, a tu dyskusje w toku. Wszystkie panie rozprawiają o akcji z podręcznikami. Każda opowiada o swoich zmaganiach, bolącym kręgosłupie i organizacji pracy. Sytuacje różne, lecz rozżalenie i osamotnienie „pań bibliotekarek” wszędzie takie same. Tylko w niektórych szkołach osoby przychodzące do pomocy mocno zdziwione, że tak wiele pracy trzeba wykonać zanim podręcznik dotrze do ucznia. I jeszcze ten brak miejsca – trudno się poruszać wśród stosów paczek i rozpakowanych w stosy książek. Cóż pozostało? – tylko wyżalić się na brak wiedzy o naszej pracy i coraz częściej na brak miejsca do pracy. Biblioteka szkolna to obecnie coraz częściej jeszcze jedna sala lekcyjna. Czy do tego dążyliśmy starając się o meble i wystrój przyjazny młodym czytelnikom?

Zaczynamy spotkanie. Kasia w roli nowego koordynatora Sieci najpierw potwierdza zaproponowane terminy spotkań i ustalamy (jak zawsze) miejsca spotkań w gościnnych bibliotekach szkolnych naszych koleżanek. Następnie zarządza zadanie integrujące, ze względu na nowe twarze, ale nie tylko. Znając się wiele lat można także czegoś nowego się dowiedzieć w ramach ciekawego inspirującego rekwizytami zadania.

Na stole przy Kasi leży intrygujący stosik książek. Z okazji Światowego dnia zwierząt bohaterami wybranych książek są zwierzęta. Najpierw błyskawiczna informacja o poszczególnych pozycjach i puszczenie ich w obieg. Wszystkie przeglądamy zaproponowane tytuły z zainteresowaniem. Niektóre są znane inne całkiem nowe. Są wśród nas osoby, które trudno zaskoczyć!

Głównym bohaterem dalszej części spotkania jest Dziombak (na podstawie książki „O tym jak Dziombak wypadł z gniazda i co było potem : bajka dźwiękonasladowcza dla najmłodszych”).

Ja jeszcze do tej pory się z nim nie spotkałam. Czytamy po kolei fragment książki próbując jak najlepiej oddać urok tekstu i wyrazy dźwiękonaśladowcze. Potem chwila zdumienia. Mamy narysować na rozdanych kartkach jakieś wybrane przez siebie zwierzę, ale z zamkniętymi oczami. Rysunki okazują się nad wyraz udatne. Teraz po kolei trzeba rozpoznać zwierzę na rysunku i bez używania głosu pokazać przy pomocy ruchów ciała coś charakterystycznego dla danego zwierzęcia, co pozwoliłoby je rozpoznać. Jest przy tym dużo ciekawych pomysłów, śmiechu i trafnych odpowiedzi. Węże wiją się po podłodze, ptaki wymachują skrzydłami itp. Bardzo ciekawa propozycja na zajęcia z uczniami w każdym wieku.
I jeszcze propozycja pracy w grupach przy tworzeniu opowieści na podstawie otrzymanych rysunków, które można ułożyć w dowolny sposób. Rysunki pochodzą z książki

Znowu powstają kreatywne wersje opowieści, które moglibyśmy snuć bez końca. Przedstawiona przy okazji książka to znowu inspirująca propozycja to zajęć i potencjalne źródło pomysłów.
Rozstajemy się pełni optymizmu, zastanawiając się jak wykorzystać zaprezentowane pomysły w codziennej pracy w bibliotece szkolnej. Cieszymy się na kolejne spotkania, których zgodnie z dziś uzgodnionym harmonogramem pozostało jeszcze cztery. Następne już w listopadzie. Będziemy zgłębiać tajniki ciekawego i dobrze zaplanowanego bloga.
Do zobaczenia
Bożena